Święty Józef od zawsze, czyli od początku historii Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia cieszy się wielką czcią. Jego obrazy zdobią wszystkie zakonne kaplice. Najczęściej ma osobny ołtarz po prawej stronie prezbiterium jak w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Jego figury można spotkać na klasztornych korytarzach, w zakonnych celach, miejscach posługi apostolskiej, a także w ogrodach i na klasztornych dziedzińcach. Jest gospodarzem każdej posesji, domu, klasztoru, a więc ma pod opieką wszystko, nie tylko sprawy materialne, z czym najczęściej jest kojarzony, ale także, a może przede wszystkim troszczy się o sprawy duchowe wspólnot naszego Zgromadzenia i dzieł przez nie prowadzonych. Siostry nazywają go „Opiekunem i Ojcem” i tak do niego się zwracają w swych modlitwach, pewne, że „nigdy nie słyszano, aby ktokolwiek wzywający jego opieki i błagający o pomoc, pozostał bez pociechy”. W sprawach naglących ślą „telegramy”, wymieniając bardzo konkretne problemy, wymagające załatwienia.
Nie ma zwyczaju spisywania łask i doczesnych dobrodziejstw, które zostały wyproszone przez wstawiennictwo św. Józefa, ale w domowych kronikach niektóre z nich zostały wymienione. Stąd wiadomo na przykład, że Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach to posiadłość św. Józefa, co zostało zaznaczone nawet w oficjalnej nazwie: „Dom dla zaniedbanych dziewcząt fundacji księcia A. Lubomirskiego na Józefowie w Łagiewnikach”. Przy głównej bramie wjazdowej na posesję Zgromadzenia prawie do końca XX wieku widniał napis „Józefów”. Tak siostry nazwały tę posesję na cześć św. Józefa, gdyż jemu zawdzięczały jej uproszenie. Pod koniec XIX wieku znalazły się bowiem w bardzo trudnym położeniu, gdyż dobrodziejka pani Helclowa wycofała darowiznę, co wiązało się z koniecznością opuszczenia przez siostry i wychowanki domu przy róg ul. Straszewskiego i Zwierzynieckiej w Krakowie, a nowego lokum nie było. Siostry błagały więc św. Józefa, by pomógł rozwiązać tę niezwykle trudną sytuację. I tak się stało. Książę Aleksander Lubomirski przekazał sporą sumę pieniędzy na zakład dla zaniedbanych dziewcząt, z której zakupiono kilkanaście hektarów ziemi we wsi Łagiewniki pod Krakowem, wybudowano klasztor dla Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia oraz zakład dla dziewcząt i kobiet potrzebujących głębokiej odnowy moralnej. Kaplicę pw. św. Józefa 20 sierpnia 1891 roku poświecił kard. Albin Dunajewski. W ołtarzu umieszczono obraz św. Józefa pędzla Franciszka Krudowskiego, a na placu przed klasztorem stanęła kamienna figura Gospodarza „Józefowa”. Gdy w czasie pierwszej wojny światowej zgłosił się do klasztoru austriacki oficer, szukający kwater dla żołnierzy, i zażądał przywołania gospodarza domu, s. Nepomucena Kalinowska, pełniąca obowiązek furtianki, spokojnie wskazała na stojącą nieopodal figurę św. Józefa, mówiąc: „Oto nasz Gospodarz”. Na co ów oficer zasalutował św. Józefowi i odszedł.
Święty Józef strzegł i strzeże tej posesji, która wiele razy w latach pierwszej i drugiej wojny była zagrożona przez Austriaków i Niemców, którzy chcieli wysiedlić siostry, a obiekty przeznaczyć na swoje cele. Zagrożenie wiązało się także z frontami wojennymi, toczącymi się w bezpośredniej bliskości posesji, co groziło zupełnym zniszczeniem obiektów klasztornych. Ocalały wszystkie, tylko jedna bomba uszkodziła trochę róg klasztoru. W tamtych styczniowych dniach 1945 roku w piwnicach schroniły się siostry, pracownicy i niektórzy mieszkańcy Łagiewnik wraz z o. Józefem Andraszem SJ, który wszystkim udzielił absolucji generalnej na wypadek śmierci. Wszyscy szczęśliwie przeżyli. Kolejne zagrożenia przyszły już w czasach komunizmu, gdy Zgromadzeniu zabrano większą część posesji, pozostawiając tylko klasztor, cmentarz i część ogrodu. Po obaleniu komunizmu w 1989 roku staraniem Zgromadzenia zakład wychowawczy i zabrana część posesji wróciła do Zgromadzenia. Święty Józef wiedział, że tu, gdzie wraz ze śmiercią św. Siostry Faustyny Kowalskiej Bóg zdeponował całe jej duchowe dziedzictwo, będzie światowa stolica kultu Bożego Miłosierdzia. Zadbał więc nie tylko o odzyskanie zabranych posiadłości, ale także o gruntowną renowację kaplicy i budowę nowych obiektów, z których jeden nosi nazwę „Józefinek”. Ci, którzy pamiętają w czasy komunizmu, doskonale wiedzą, jak trudno było cokolwiek zrobić w obiektach kościelnych, a co dopiero przeprowadzić tak generalny remont w obiekcie zabytkowym i jeszcze budować nowe z myślą o rozwoju Sanktuarium, o potrzebach pielgrzymów i dzieł apostolskich. To graniczyło z cudem. Tak święty Józef dbał i dba o to miejsce, w którym siostry wiedzą, że jest z woli Bożej gospodarzem.
O swojej opiece św. Józef osobiście zapełniał też św. Siostrę Faustynę, która w wizjach widziała go trzykrotnie. Najpierw w dniu ofiarowania Pańskiego 2 lutego 1936 roku wraz z Maryją z Dzieciątkiem Jezus. W czasie Mszy stał za Matką Bożą, która podała Siostrze Faustynie Jezusa, mówiąc: „Oto nasz najdroższy Skarb” (Dz. 608). Druga wizja Świętej Rodziny miała miejsce w wigilię Bożego Narodzenia 1937 roku na początku Pasterki. Siostra Faustyna widziała szopkę betlejemską, a w niej śpiącego św. Józefa. Gdy Maryja ułożyła Jezusa w żłóbku, wtedy „jasność Boża zbudziła Józefa, który też się modlił” (Dz.1442). Wcześniej, bo w ostatnich dwóch dniach lipca 1937 roku, gdy przyjechała do klasztoru Zgromadzenia w Rabce, zapisała osobiste spotkanie ze św. Józefem. W swoim „Dzienniczku” zanotowała: „Święty Józef zażądał, abym miała do niego nieustanne nabożeństwo. Sam mi powiedział, abym odmawiała codziennie trzy pacierze i raz Pomnij. Patrzył się z wielką życzliwością i dał mi poznać, jak bardzo jest za tym dziełem, obiecał mi swą szczególniejszą pomoc i opiekę” (Dz. 1203). Siostra Faustyna wiernie spełniała prośbę św. Józefa i codziennie odmawiała żądane modlitwy. Zapisała również, że czuła jego szczególną opiekę.
Do tej obietnicy i troski św. Józefa odwołują się też współczesne pokolenia sióstr. Doświadczają tego, że św. Józef jest „za tym dziełem”, które Bóg zapoczątkował w życiu św. Faustyny i jej misji głoszenia światu orędzia Miłosierdzia. Odczuwają jego namacalną pomoc i ojcowską opiekę w prowadzeniu wszystkich dzieł apostolskich. Święty Józef troszczy się o siostry, o łagiewnickie Sanktuarium i dzieła w nim prowadzone przez Zgromadzenie z niezwykłą dobrocią. Czuwa, by przez dobrych ludzi wspierać te dzieła także materialnie dla większej chwały Miłosierdzia Bożego i duchowego pożytku tych, do których siostry wysyła Pan Bóg. Wyrazem więzi Zgromadzenia ze św. Józefem i jego czci jest choćby ta pieśń, którą kilka lat temu napisała śp. s. Ancilla Miąsik z łagiewnickiego klasztoru. W jej refrenie śpiewamy:
„My, Matki Bożej
Miłosierdzia dzieci,
twoja nad nami
opieka niech świeci,
twoja, Józefie,
i Maryi Przeczystej,
tu i w niebieskiej
krainie wieczystej”.
s. M. Elżbieta Siepak ZMBM
